Przystanek jedenasty - Wielki Kanion

 

Prosto po zwiedzaniu Las Vegas pojechaliśmy wypożyczyć samochód. Pojazd Siavasha był stary i brzydki, więc ten stwierdził, że chce pożyczyć duży i ładny. Nie przeszkadzał mi grzmot, ale co będę kłóciła się z kierowcą. Po kilku godzinach czekania w kolejce zaczęłam podważać słuszność swojej biernej postawy łagodnej owieczki.

Read More 0 Comments

Przystanek dziesiąty - Las Vegas

 

 

Pożegnanie z moimi gejowskimi kumplami było trudne i smutne. Po raz pierwszy podczas tej podróży miałam złamane serce. Trzeba było jednak jechać dalej - do Las Vegas, stacji wypadowej do kolejnych parków narodowych.

Read More 1 Comments

Przystanek dziewiąty - Los Angeles

 

Po dwunastu godzinach jazdy z Monterey w końcu zajechaliśmy do domu Britney - kuzynki Chada i zarazem jego zupełnego przeciwieństwa. Cicha i spokojna Britney, która mówiła baardzo powoli, została zaciągnięta do pubu karaoke. Sama też dałam się namówić, mimo, że miałam ochotę zemdleć na łóżko. 

Read More 1 Comments

Przystanek ósmy - Monterey

 

 

Nastąpił moment kontynuacji dalszej podróży na południe. Chris z Bellingham przejęty moją podróżą, stwierdził, że koniecznie muszę odwiedzić jego kumpla Chada. Chad mieszka w Monterey, California, czyli jakieś dwie godziny na południe od San Francisco. Niewiele myśląc wsiadłam do pociągu i pojechałam.

Read More 0 Comments

Przystanek siódmy - Yosemite Park

 

 

Wyprawa w osiem osób wymaga nie lada przygotowania i zmysłu organizacyjnego. Tukai starał się wszystko załatwić, rozplanować i poukładać w tabelkach. Byłam wolna od planowania własnej podróży. Trochę odpoczynku też mi się należy.

Read More 0 Comments

Przystanek szósty - Stanford

 

 

W piątek wieczorem wraz z siedmioma innymi osobami miałam jechać do parku narodowego. Poranek chciałam przeznaczyć na małą wycieczkę gdzieś poza San Francisco. Padło na Stanford - miasteczko uniwersyteckie w hrabstwie Santa Clara, do którego mogłam udać się metrem linią Bart oraz dalej autobusem. 

Read More 0 Comments

Przystanek piąty - San Francisco

 

 

San Francisco - miasto hipisów, złotej bramy i ogromnego Chinatown. Ósme w Stanach Zjednoczonych pod względem gęstości zaludnienia i drugie na mojej osobistej liście najpiękniejszych miast Ameryki.

Read More 2 Comments

Przystanek czwarty - Sacramento

 

Z żalem opuściłam Bend, jednak myśl o Kalifornii była zbyt pociągająca, żebym mogła jej oprzeć się. To miała być długa noc w pociągu. Wygodnie rozłożyłam się na szerokim fotelu, przykryłam śpiworem i próbowałam zasnąć nie mordując przy tym marudzące za mną dziecko. Jechałam do stolicy Kalifornii – Sacramento.

Read More 0 Comments

Przystanek trzeci - Bend

 

Piąta rano pobudka by zdążyć na pociąg do Salem. W pierwotnym zamyśle to właśnie Salem w stanie Oregon miało być kolejnym przystankiem mojej podróży. Ludzie na Couchsurfingu pukali się w głowę – mimo, że Salem jest stolicą stanu, niczego ciekawego tam ponoć nie ma. Czarownic też nie. Palone stosy miały miejsce po drugiej stronie Ameryki.

Read More 0 Comments

Przystanek drugi - Portland, Oregon

 

 

Można powiedzieć, że Bellingham to była zaledwie rozgrzewka. Żadnych zaskakujących zwrotów w akcji (poza lekką paniką przy wyjeździe), za to dużo pizzy, popcornu i piwa. Kolejny przystanek – Portland w stanie Oregon był już większym wyzwaniem.

Read More 0 Comments

Moja wielka podróż po Stanach - Bellingham

 

Moja roczna przygoda dobiegła właśnie końca. Opuściłam Kanadę i zaczęłam swój wielki trip po Stanach. Pierwsze dwa dni spędziłam w Bellingham, WA – miejscu, który może nie ma wiele do zaoferowania, ale jest świetne do tego, żeby się zorganizować. “Organizacja” w moim przypadku to chyba jednak za duże słowo.

 

 

Read More 3 Comments

Cud wielkanocny w Pemberton

 

 

Historia lubi się powtarzać. Pamiętasz moją ostatnią niedzielę w Banff? W Whistler "ostatnia niedziela" jest wyjątkowa, ponieważ wypada w Wielkanoc, którą postanowiłam spędzić w Pemberton.

Read More 1 Comments

Joffre Lakes w Pemberton

 

Przedostatni dzień wolny w Whistler. Rozpacz z powodu porannej ulewy osiągnęła niemal punkt krytyczny. Nagle rozpogodziło się. Szybka wiadomość do Laury i jeszcze szybsza decyzja: jedziemy do Joffre Lakes! Trzech jezior w Parku Prowincjonalnym oddalonym o jakieś trzydzieści kilometrów od Pemberton.

Read More 0 Comments

Jezioro bum i łysa góra

 

 

Moja przygoda w Kanadzie dobiega powoli końca. Obiecałam sobie, że zanim wyjadę, opowiem Ci o wszystkich swoich podróżach w Kanadzie. Przed Tobą szybka wycieczka do jeziora Boom położonego na zachód od Banff oraz na szczyt Mount Baldy, góry znajdującej się  w dolinie rzeki Kananaskis.

Read More 0 Comments

Dinozaury w Albercie

 

Na fejsbuku zobaczyłam zdjęcie istnego cudu natury. Wyglądało jak pustynny kraobraz Nevady i Utah. W opisie znalazłam informację, że zdjęcie pochodzi z Drumheller - miasteczka położonego w Albercie. Mieszkając jeszcze w Banff stwierdziłam: muszę to zobaczyć! No to pojechaliśmy z Masonem.

Read More 0 Comments