Rzeka Murray, czyli nie tylko pracą człowiek żyje

 

 

Renmark, gdzie żyję, położone jest nad Murray - najdłuższą w Australii rzeką mierzącą ponad 2,5 tys. kilometrów długości. Rzeka stanowi główną atrakcję całego regionu Riverland, którego Renmark jest stolicą. W wolnych chwilach wsiadam do samochodu w celu zwiedzenia okolicy i co ciekawszych punktów przy rzece.

Murray wypływa z zachodnich stoków Alp Australijskich w Nowej Południowej Walii i płynie na zachód tworząc naturalną granicę między Nową Południową Walią a Wiktorią. Rzeka przepływa z gór poprzez liczne jeziora serpentynowato między dwoma stanami aż do Południowej Australii i ostatecznie do Alexandrina - przybrzeżnego jeziora położonego o 100 kilometrów od Adelajdy.

Trasa na zachód w stronę Adelajdy przebiega przez kilka mostów z malowniczym widokiem na rzekę. Raz wybraliśmy się z Barry'm do Kingston on Murray - małego miasteczka, które zresztą było po drodze do Waikerie - mojego miejsca pracy. Barrego namówiłam na zatrzymanie się na sesję zdjęciową co uczynił dosyć niechętnie, bo w końcu co ciekawego można znaleźć w brudnawej wodzie...

To, co mnie zachwyca w Riverland to klify ukształtowane podczas kilku epok geologicznych poczynając od miocenu (najstarszej epoki neogenu), kiedy poziom wód oceanów mocno wahał się. Podczas gwałtownego podniesienia się poziomu wód oceanu, woda zalała basen sedymentacyjny Murray powstały w okresie kenozoiku tworząc ciepłe tropikalne morze, w którym ukształtowały się rafy koralowe. Kiedy wody oceanów ponownie opadły, pozostawiona rafa koralowa basenu Murray została zniszczona przez fale, wiatr i deszcz. Wydarzenie to pozostawiło swój ślad w postaci najniższej warstwy klifów frzeki.

Czytając na temat rzeki Murray dowiedziałam się, że stanowi ona niezłą gradkę dla entuzjastów geologii. Kify złożone z brunatnych, pomarańczowych, żółtych, aż po szarawych warstw doskonale odkrywają tajemnice dziejów Ziemi. Rzeka Murray to jednak nie tylko wspaniałe klify, ale także występujące tu bogactwo roślin i zwierząt. Entuzjastycznie eksplorowałam cuda Australii w Moorook - wiosce przy Kingston on Murray. Ponadto na wyspie Maize położonej w pobliżu miasteczka Waiekerie oraz Blachentown - kolejnego miasteczka na zachód od Waikerie.

Wyprawa do Morook zresztą była nieco większym projektem, bo zawędrowałam do położonego tam rezerwatu przyrody. Przy samym miasteczku znajduje się pole pomarańczy, w którym przez jakiś czas pracowałam

 

Rezerwat w Moorook położone jest przy rzece, która w tym miejscu jest dosyć głęboka. Północny kraniec rezerwatu, do którego dojechałam kierując się drogą gruntową, to tereny bagienne i podmokłe. Nad nimi została zbudowana kładka, która jednak podczas mojego pobytu, została ogrodzona. Śmiałków, którym przyszło do głowy, żeby ominąć zakaz, straszyła informacja o kamerach i karze finansowej. Odpuściłam sobie tę wątpliwą przyjemność.

Wyjeżdżając z rezerwatu zboczyłam z drogi i zamiast wyjechać prosto na autostradę skręciłam do bezpośrednio przylegającego do Moorook Game Reserve rezerwatu Loch Luna. Rezerwat Loch Luna znajduje się na południe od rezerwatu Moorook i na jego terenie położone jest malownicze jezioro o tej samej nazwie.

Długo tam jednak nie zabawiłam. Coraz ciemniejsze chmury i groźba utknięcia pojazdu w błocie miała większą moc rażenia od ciekawości.

Loch Luna to jednak nie jedyne jezioro w okolicy. Przez całą długość rzeki Murray można napotkać dziesiątki jezior i zatok w tym w Barmera jezioro Bonney. O samych jednak jeziorach, które udało mi się zobaczyć...w kolejnym poście.

Zobacz także

>

 Punkty widokowe Renmark    Mój nowy dom - Renmark          Australio! Nadchodzę!

                    22 listopada 2016                                               7 listopada 2016                                                  8 sierpnia 2016

Write a comment

Comments: 4
  • #1

    Baba jedna (Thursday, 26 January 2017 04:47)

    Klify faktycznie widowiskowe, a i brudna woda ma swój urok ;)

  • #2

    Daria | bezgrzesznarozpusta.pl (Thursday, 26 January 2017 05:21)

    Jak czytam i ogladam zdjecia to tylko mi w glowie swita ciekawe kiedy mnie tam poniesie ;) Piekne miejsce, zielone, relaksujace umysl - i tylko mowie to na podstawie zdjec. Pozdrawiam, Daria xxx

  • #3

    Damian (Thursday, 26 January 2017 05:34)

    Ach dzika Australia, tam właśnie chciałbym spędzić trochę czasu. Tuż przed emeryturą na Filipinach :-)

  • #4

    Olka (Saturday, 28 January 2017 02:03)

    Rzeczywiście klify robią wrażenie, w szczególności ich kolorystyka jest niesamowita.