Żegnamy wioskę - Wave Rock

 

Courtney, moja współpracownica z Quairading,  któregoś pięknego dnia wypaliła - masz ochotę zobaczyć Wave Rock? 

 

- Taaak! - odpowiedziałam żwawo, chociaż nie miałam zielonego pojęcia o czym ona mówi.  Życie na wiosce jest na tyle nudne, że z radością pojechałabym z nią nawet na festiwal much.

Wave Rock znajduje się przy miasteczku Hyden oddalonym od Quairading o niecałe dwie godziny jazdy samochodem na wschód. Pod nazwą Wave Rock kryje się naturalna formacja skalna w kształcie wysokiej fali oceanicznej. "Fala" wznosi się na wysokości około 14 metrów i mierzy około 110 metrów długości.

Wave Rock stanowi północną część wzgórza znanego pod nazwą "Hyden Rock" - granitowego twardzielca, czyli odosobnionego wzgórza zbudowanego z twardszych skał. Najsłynniejszym zresztą twardzielcem w Australii (o ile nie na świecie) jest Urulu. 

 

Hyden Rock to granitowa formacja złożona z trzech kopuł. Centralna i zachodnia kopuła oddzielona jest głęboką doliną. Środkowa i wschodnia zaś połączona jest pomostem.

Hyden Rock znajduje się na terenie 160 ha naturalnego rezerwatu Hyden Wildlife Park. Sama skała w kształcie fali ma znaczenie kulturowe dla lokalnych plemion mówiących w dialekcie Ballardong. Plemiona te wierzyły, że skała powstała przez Tęczowego Węża, który przypęłznął tędy po wypiciu całej wody w okolicy.

 

Naukowcy jednak twierdzą, że prawda jest nieco bardziej prozaiczna i skałę ukształtowała erozja wodna i wiatrowa. Same zresztą kryształki skalne mają 2700 milionów lat, a Hyden Rock należy do najstarszej struktury w Australii.

Przeszłyśmy się po okolicy i weszłyśmy na szczyt skały. Courtney po drodze dyszała i zipała mówiąc, że powinna rzucić palenie. 

 

W między czasie dodała: - Przejechałyśmy ku*wa dwie godziny pierd**onym samochodem by zobaczyć ku*ewski kawałek skały. Jesteśmy za*ebiste.

Powrót do szarej i nudnej rzeczywistości w Quairading był okrutny, ale powoli zaczęłam się z nią godzić. Obmyślałam plan spacerowania po polach i nawet umawiałam się na kupno pewnego samochodu, który był droszy niż powinien, ale przynajmniej właściciel był chętny przyjechać do Quairading.

 

W końcu w pubie pojawiła się szefowa, której co jakiś czas "przypominałam" o swojej wypłacie, którą "zapominała" mi przelać na konto. Kiedy w końcu przelew doszedł, okazało się, że managerka "zapomniała" zapłacić za dwa tygodnie, nie zaś za jeden. Następnego dnia rano dostałam informację, że z powodu częstych pomyłek zostałam zwolniona. Miałam kilka godzin na spakowanie manatek, a potem zostałam wręcz wepchnięta do autobosu zmierzającego do Perth. Przynajmniej dowiedziałam się, że jednak kursują tu jakieś autobusy. 

 

O tym co wykombinowałam po drodze do Perth opowiem...w następnej części.

Zobacz także

      Australio! Nadchodzę!       Witamy w wiosce - Quairading     Jak zostać debilem i nie

                                                                                                                               zwariować

                  8 sierpnia 2016                                                    2 września 2016                                                   20 sierpnia 2016

Write a comment

Comments: 0