Las deszczowy w Binna Burra

 

 

Ostatni dzień w Gold Coast obfitował w wiele wrażeń i wspaniałe krajobrazy górskie. Paige zawiozła mnie i Katie swoim vintage samochodem z lat siedemdziesiątych do Parku Narodowego Lamington znajdującego się w aborygeńsko brzmiącej miejscowości Binna Burra.

Paige i Katie to jeszcze nastolatki. Zanim wybrałyśmy się na wycieczkę, uczestniczyłam w całym procesie przygotowawczym polegającym na śpiewaniu i tańczeniu do różnych piosenek, przebieraniu się i wybieraniu odpowiedniej stylizacji, a później publikowaniu filmików na snapchatcie. Zresztą cała droga była stosownie dokumentowana i publikowana na różnych portalach społecznościowych.

W połowie drogi do parku, zatrzymałyśmy się przy punkcie widokowym, gdzie akurat grupa paralotniarzy czekała na właściwy moment by poszybować nad doliną. Poczekałyśmy i my fotografując całe przedsięwzięcie.

Nieco więcej o faunie Australii. Poprzedniego dnia widziałam warana, tego dnia z kolei jadąc samochodem zobaczyłam na drzewie puchatą kulkę. Nagle krzyknęłam: Zatrzymaj samochód!! KOALAAA!!!

 

Moja radość została uwieczniona i upubliczniona na snapczacie. Na szczęście odbiorcami są ponoć Australijczycy, których i tak nigdy nie poznam, haha.

W końcu wesoła gromadka dojechała do Parku Narodowego Lamington. Park wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO i obejmuje obszar 206 kilometrów kwadratowych. Jest to las podzwrotnikowy z wąwozami, jaskiniami i wodospadami oraz bogatą roślinnością. 

Płaskowyże i klify w parku to pozostałości po ogromnym, 23-mln letnim wulkanie Tweed. Przez co najmniej 6 tysięcy lat żyli tu Aborygeni z wymarłych już plemion Wangerriburras i Nerangballum, których liczebność zaczęła gwałtownie spadać około 900 lat temu. Obszar ten podlega ochronie. Park Narodowy Lamington powstał w 1915 roku, a jego nazwa została ustanowiona na cześć Lorda Lamingtona, gubernatora stanu Queensland od 1896 do 1902 roku.

Park Narodowy to wiele tras turystycznych. My - ze względu na ograniczony czas - zadowoliłyśmy się pięciokilometrową pętelką, a później jeszcze jedną trasą mierzącą około kilometr długości.

Co ciekawe, park ten jest najbardziej zróżnicowanym pod względem roślinności obszarem w Australii. Niektóre z drzew z rodziny bukowatych liczą ponad 5 tysięcy lat! Wraz z wesołą kompanią przystawałam co chwila przy co ciekawszych obiektach i jaskiniach by zrobić zdjęcie.

Tu także dom swój znalazło wiele różnorodnych, w tym zagrożonych gatunków zwierząt. My widziałyśmy tylko pełno walabii - gatunku małych kangurów, które chowały się w krzakach parku. 

To był mój ostatni dzień w Queensland. Dnia następnego wsiadłam do samolotu i poleciałam na drugi koniec Australii, ale o tym...w kolejnym poście.

Zobacz także

     Wielkie jeziora i dzika           Squamish - miejsce świętej    Pumia góra i starożytny las

              zwierzyna                                            wody                                           cedrowy

                 12 września 2015                                                    6 listopada 2015                                                 22 listopada 2015

Write a comment

Comments: 0