Gold Coast

 

 

 

Z czym Ci się kojarzy Australia? Kangurami, koala, a może z pająkami i krwiożerczymi rekinami? Część gatunków z tej listy już widziałam.

Dwa lata temu, kiedy rozmawiałam z przedstawicielem firmy pośredniczącej w załatwieniu wizy do Kanady, ten zapytał czy nie chciałabym polecieć do Australii. Już Kanada wydawała mi się wystarczająco odważnym pomysłem, a na myśl o Australii widziałam siebie szczelnie pokrytą od stóp do głów obrzydliwymi pająkami i innymi paskudztwami. Australia pod tym względem ma naprawdę złą opinię. Warto też wspomnieć, że mówię kraju, gdzie lwią część stanowi pustynia. 

Jeszcze na lotnisku w Australii wypiłam kawę, która dała mi porządnego kopa. Nie traciłam czasu na ceregiele. Zaraz po zrzuceniu plecaka zajęłam się organizacją: kupnem karty SIM i otworzeniem konta w banku. Zabrałam się też za wysyłanie CV i miałam zamiar zrobić kolację dla wszystkich, gdyby nie to, że niemal zemdlałam na łóżko. Spałam jak zabita do wieczora. 

 

Po obudzeniu się poznałam całą wesołą gromadkę. Siostrę i brata Paige, ich partnerów oraz znajomych. Mogłam nieco zauważyć pierwsze różnice kulturowe oraz oczywiście zacząć przyzwyczajać się do ich swoistego akcentu - miksu brytyjskiego i amerykańskiego (według mnie). Tak jak spodziewałam się, Australijczycy są bardzo szczerzy, nie przejmują się za specjalnie Twoją opinią, a sami o sobie mówią, że są niemiłymi dupkami. Uwielbiam ich za to.

Przez pierwsze trzy dni z przerażeniem słuchałam opowieści innych posiadaczy wizy Working Holiday, którzy zostali oszukani przez farmerów, albo którzy przez miesiąc nie mogli znaleźć pracy, aż zupełnie zbankrutowali przez czynsz. Po trzech dniach dzwonienia do różnych pracodawców i wysyłania setki CV dziennie stał się cud. Znalazłam pracę, którą zacznę za kilka dni. Spokojna o swój byt, zaczęłam zwiedzać Gold Coast. Wpierw poszłam do Parku Narodowego Nerang położonego w pobliżu domu Paige.

Niektórzy pytali mnie, czy przeżyłam szok w Australii. Na pierwszy rzut oka zdziwiła mnie otaczająca fauna i flora - zupełnie różna od europejskiej czy amerykańskiej. Śpiew dzikich ptaków przypominał dźwięki wydobywające się z ZOO. Wszędzie latają ibisy, kakadu i inne kolorowe, rajskie ptactwo. Z hukiem zresztą poznałam zwyczajny, pięknie opierzony, gatunek australijskiego ptaka, który z impetem wpadł w okno domu. Paige z Katie - dziewczyną brata Paige - zaczęły panikować, jak zobaczyły, że ptak ze złamaną szyją raczej nie żyje. Paige zadzwoniła do siostry po poradę. Powiedziałam dziarsko, że mogę pomóc jej posprzątać trupa, jednak przeceniłam swoje możliwości i z ledwością nałożyłam jakąś ścierkę na martwe zwierzątko, a potem wzięłam worek, do którego wpadł trupek.

 

Był to dosyć oryginalny sposób na spędzenie pierwszych godzin w Australii. Kilka dni później poznałam kolejny gatunek australijskiego zwierza. Goanna, inaczej waran kolorowy, wyłoniła się zza liści w Parku Narodowym.

Park Narodowy Nerang stanowi wyjątkowy suchy las deszczowy oraz otwarty las eukaliptusowy. Położony jest na mniejszych i większych wzgórzach.

Na zachód od Gold Coast znajdują się pasma górskie i Parki Narodowe z lasami deszczowymi.

Dnia następnego wybrałam się na zwiedzanie samego Gold Coast - szóstego co do wielkości miasta w Australii. Turystyka - obecnie główne źródło dochodu Gold Coast - zaczęła gwałtownie rozwijać się po założeniu w 1925 roku hotelu Surfers Paradise przez jima Cavilla. 

Gold Coast to jednak przede wszystkim plaża nad morzem Koralowym, w którym znajduje się Wielka Rafa Koralowa. Sierpień to niestety nienajlepszy czas na plażowanie. W Australii jest teraz zima i mimo dosyć wysokiej temperatury popołudniu (25 stopni) noc i poranek są chłodne, woda zaś jest zimna.

Z Q1 Tower, najwyższego wieżowca w Gold Coast (wysokości 275 m) poszłam do Surfers Paradise - przedmieść Gold Coast z zatłoczonym pasażem handlowo-rozrywkowym, a stamtąd do Chevron Island - malutkiej wyspy.

Kolejny dzień był moim ostatnim dniem w Gold Coast. Z Paige i Katie poszłyśmy do Parku Narodowego, ale o tym...w kolejnej części.

Zobacz także

Żegnamy wioskę - Wave Rock  Las deszczowy w Binna Burra    Australio! Nadchodzę!

                       9 września 2016                                              23 sierpnia 2016                                                   8 sierpnia 2016

Write a comment

Comments: 0