Z ranczo na pustynię

 

 

Po tygodniu harówki uganiania się za krowami nadszedł upragniony weekend. Rejon Perth obfituje w wiele pięknych parków narodowych, lasów stanowych i plaż. W pobliżu znalazłam kilka miejsc, które chciałam zobaczyć. Pewnego dnia wsiadłam do dzielnego Karola "corolla" i pognałam do Parku Narodowego Pinnacles Desert.

read more 0 Comments

Z ranczo na plaże

 

Żeby otrzymać wizę typu Working Holiday Australia trzeba między innymi zaznaczyć w aplikacji, że naszym głównym celem jest zwiedzanie kraju, a nie zarobek. Idea ta stale przyświeca mi podczas pobytu w Australii. Po sprincie przy krowach lecę pod prysznic i wsiadam do dzielnego corolla Karola by pozwiedzać zachodni kawałek Australii, w tym plaże. 

read more 0 Comments

Witamy na ranczo

 

Po trzech dniach bezdomności w Perth miałam jechać do swojego nowego miejsca pracy oddalonego od Perth o ponad dwie godziny jazdy samochodem. Z samego rana wybrałam się po swoje nowe cudeńko - toyotę corollę - które nazwałam Karol. Po wyjechaniu na drogę pierwsze kilkanaście metrów pokonałam pod prąd. Zapowiadało się interesująco...

read more 0 Comments

Bezdomność w Perth

 

 

 

 

Courtney wybrałam się ostatni raz gdzieś samochodem. Dokładnie na przystanek skąd autobus zawiózł mnie do Perth. Na odchodne moja była już współpracownica rzuciła - powodzenia i pamiętaj - Australia jest wielka.

 

read more 0 Comments

Żegnamy wioskę - Wave Rock

 

Courtney, moja współpracownica z Quairading,  któregoś pięknego dnia wypaliła - masz ochotę zobaczyć Wave Rock? 

 

- Taaak! - odpowiedziałam żwawo, chociaż nie miałam zielonego pojęcia o czym ona mówi.  Życie na wiosce jest na tyle nudne, że z radością pojechałabym z nią nawet na festiwal much.

read more 0 Comments

Witamy w wiosce - Quairading

 

 

Niecały tydzień odpoczywałam po męczarni w czterech samolotach i pięciu różnych krajach. Przyszła pora na kolejną podróż. Tym razem po dwóch lotach wylądowałam po drugiej stronie Australii w Perth położonym na południowo- zachodnim wybrzeżu. 

read more 0 Comments

Las deszczowy w Binna Burra

 

 

Ostatni dzień w Gold Coast obfitował w wiele wrażeń i wspaniałe krajobrazy górskie. Paige zawiozła mnie i Katie swoim vintage samochodem z lat siedemdziesiątych do Parku Narodowego Lamington znajdującego się w aborygeńsko brzmiącej miejscowości Binna Burra.

read more 0 Comments

Jak zostać debilem i nie zwariować

 

 

 

Kiedy zaczęłam pisać swojego bloga, byłam już kilka miesięcy w Kanadzie i - można powiedzieć - w miarę zadomowiłam się. Zapomniałam o swoich początkach na emigracji. Wiadomo - mózg wypiera złe wspomnienia. 

read more 0 Comments

Gold Coast

 

 

 

Z czym Ci się kojarzy Australia? Kangurami, koala, a może z pająkami i krwiożerczymi rekinami? Część gatunków z tej listy już widziałam.

read more 0 Comments

Australio! Nadchodzę!

 

W połowie maja przyleciałam do Polski. W połowie zaś lipca dostałam wiadomość: "Pragnę poinformować, że znalazłaś się wśród niewielkiej, 200 osobowej grupy szczęśliwców, którzy w III edycji programu otrzymali wizę Work and Holiday (462) do AUSTRALII!" 

 

 

Dwa tygodnie później wsiadłam do samolotu.

read more 1 Comments

Muszyna, czyli Polska też ma góry

 

 

 

 

Po roku życia w Kanadzie i ponad miesięcznej podróży w USA wróciłam na jakieś dwa miesiące do kraju.

read more 0 Comments

Dwa hity Parku Narodowego Banff

 

Park Narodowy Banff ma do zaoferowania naprawdę wiele. Ostatni wpis kończący serię moich przygód w Banff chciałam poświęcić największym hitom parku: Johnston Canyon oraz Moraine Lake. Oba cuda natury podziwiałam z Kasy i jej pociesznym psem - Cello - prawdziwym psem górskim.

read more 4 Comments

Przystanek dwudziesty - Indiana

 

 

Na dzień przed wylotem do Polski (Polska! Ojczyzno ma!) wybraliśmy się z Antonem - hostem z Wilmette - do Parku Stanowego w Indianie oddalonym o nieco ponad sto kilometrów na południowy wschód - wzdłuż brzegu jeziora Michigan. 

read more 0 Comments

Przystanek dziewiętnasty - Chicago

 

 

Niby szybki jak chart, a spóźnialski jak PKP i przyprawiający o ból głowy milionów Amerykanów autobus linii Greyhound zawiózł mnie prosto do Chicago - ostatniego celu mojej podróży po USA. Już w St Louis kupiłam bilet lotniczy do Polski. Po ponad roku miałam wrócić do ziemi ojczystej. 

read more 0 Comments

Przystanek osiemnasty - St Louis

 

Kiedy mówiłam o swoim planie podróży wszystkim, którzy chcieli słuchać, reakcje były różne. Często słyszałam irytujące porady, że nie powinnam gdzieś jechać, albo że pominęłam inne - według nich - wspanialsze miejsca. Co do jednego wszyscy jednak byli zgodni - St Louis jest warte zobaczenia. 

read more 0 Comments